Facet wrzucił zdjęcie z psem. Ludzie zadzwonili po policję cz2!

Dan Tilery to miłośnik psów. Jego marzeniem była adopcja psa. W końcu to zrobił i postanowił pochwalić się swoim zdjęciem w sieci.

Co prawda jego zdjęcie odbiło się tak wielkim echem, którego nawet nie spodziewał się, jednak czy reakcje zawsze były pozytywne?

Wielu ludziom zdjęcie nie dawało spokoju, dlatego postanowili zawiadomić policję. Czy Danowi uda się wyjść z tej sytuacji?

Zakaz psów

Dan wraz ze swoją dziewczyną od dawna pragnęli psa. Niestety wynajmowali mieszkanie a jego właściciel kategorycznie zabronił psa w swoim mieszkaniu.

Na całe szczęście Dan zaczął się rozwijać względem swojej kariery i mogli pozwolić sobie kupno na własnego domu a także wzięcie psa.

Jak mówi Dan: „Moja dziewczyna i ja od zawsze chcieliśmy mieć psa, niestety miejsce które wynajmowaliśmy nie pozwalało na sprowadzenie peiska. Niedawno kupiliśmy nasz pierwszy dom. Wszystko nasze, także możemy mieć i pieska”.

Sir Wiggleton

Kiedy Dan wraz ze swoją kobietą wprowadzili się do nowego domu, postanowili znaleźć sobie psa, który byłby spełnieniem ich całej rodzinki a także i domu. Niestety nie znaleźli miejsc w których mogli pozyskać takiego psiaka, jakiego chcieli. Wybrali jednak najlepsze rozwiązanie i poszukali w schronisku. Tam właśnie znaleźli psa który wabił się Sir Wiggleton.

Od razu wiedzieli że jest to ich piesek i chcą dla Sir Wiggletona lepszego domu.

Buldog amerykański w Detroit

Dan adoptując Sir Wiggletona, wybrał buldoga amerykańskiego, który miał dwa lata. Został on znaleziony wędrując ulicami Detroit, w pobliżu zamieszkania Dana i jego kobiety.

Ktoś go zgłosił do schroniska, które zabrało go i trzymało przez kilka miesięcy, dopóki Dan nie przyszedł i nie zdecydował się na niego.

Miłość od pierwszego wejrzenia

Miłość Dana i Sir Wiggletona była natychmiastowa. Jeszcze przed wejściem do schroniska Dan zobaczył zdjęcie Sir Wiggletona na profilu schroniska, z jego wystającym językiem i twarzą niemal nieznośnie uroczą. Wtedy już wiedział że Wiggleton będzie jego.

Ponieważ jednak imię Wiggleton jest staromodne, Dan postanowił zmienić jego imię na Diggy.

Czy nowe imię psa przyjmie się w sposób odpowiedni?

Zdjęcie które zrobiło furorę

Dan i Diggy byli ze sobą szczęśliwi. Swoim szczęściem postanowili podzielić się zarówno na Instagramie jak i Facebooku. Ich zdjęcia stały się bardzo popularne, tym bardziej dlatego że dan był znanym muzykiem który miał rzeszę fanów. Fani szybko docenili psiaka, który miał bardzo łagodne usposobienie, tak jak jego właściciel. Dan także kojarzył się ze swoją muzyką w bardzo pogodny sposób.

Niektórzy zauważyli na zdjęciu jednak coś więcej, stąd też postanowili wezwać policję. O co chodziło?

Reakcja policji

Po tym jak Dan zaczął publikować zdjęcia ze swoim psem, ktoś wezwał policję. Z jakiego powodu?

Co mogło sprawić że tak urocze zdjęcia były materiałem dla policji?

Dan był bardzo zdziwiony kiedy policja odezwała się do niego, tym bardziej w sprawie swojego nowego członka rodziny.

Tajemnicze powody

Patrząc na powyższe zdjęcie bardzo trudno było zrozumieć, co kierowało osobą, która to zdjęcie zgłosiła do policji. Czy były tam jakieś nadużycia? Czy Dan był przestępcą? Czy w tle były narkotyki?

Nie, nie i nie.

Powodem było coś, czego większość z nas nie widzi i co wielu z nas nie uznałoby za powód aby niepokoić policję.

Nie ma dobrych uczynków bez karyPierwsze zdjęcie w mediach społecznościowych Dan podpisał nazwą „Ratowanie psa z Detroit”.

Dan wtedy myślał o podzieleniu się tą informacją ze światem.

Według niego ludzie mogliby zacząć chodzić do schronisk i ratować inne potrzebujące psy, dając im ciepły i kochający dom.

Niestety ten dobrze intencjonalny post spowodował ból serca i emocje niektórych.

Rosnąca popularność w sieci

Post Dana był coraz bardziej popularny w sieci. Ludzie uwielbiali urocze zdjęcia Diggy, a profil społecznościowy schroniska Detroit Rescue otrzymał ponad 24 tysiące polubień w ciągu jednego dnia!

Sam Dan zaczął dostawać e-maile i telefony w sprawie swojego nowego członka rodziny. Było w nich wielkie przejęcie i zainteresowanie losem psa. Ludzie chcieli poznać jego historię.

Co dziwne pojawiły się także negatywne wiadomości od nieznajomych ludzi, które szykanowały Dana a także Diggy’ego!

Oryginalny post

Tak wyglądał oryginalny post Dana na Facebooku – ten który stał się tak bardzo popularny i ostatecznie doprowadził do nie małych kłopotów.

Schronisko Dog Rescue napisało:

„Przepraszamy, ale musieliśmy się podzielić! Po prawie 100 dniach pobytu w schronisku Sir Wiggleton właśnie został adoptowany. Sir Wiggleton i jego nowy tata świętują dzień adopcji z ogromnym uśmiechem dookoła!”

Im więcej było reakcji i komentarzy wobec całej akcji tym bliżej było do całego zagrożenia o którym będzie mowa w dalszej części historii.

To był oryginalny post Dana na Facebooku – ten, który stał się wirusowy… i ostatecznie doprowadził Dana i Diggy do kłopotów.

Pukanie do drzwi

Na samym początku Dan był szczęśliwy że jego historia dotarła do tak dużej liczby osób. Twierdził że podnosi świadomość ludzi na temat psiego problemu. To chyba dobrze? Dan jednak nie zdawał sobie sprawy z jednego problemu.

Wszystko miało się zmienić w ciągu kilku dni.

Po tym jak post na Facebooku stał się popularny Dan usłyszał pukanie do drzwi. Kiedy otworzył i zobaczył policję, był mega zaskoczony wizytą.

Niebezpieczna rasa … ale czy faktycznie?

Jak wiadomo rasy psów potrafią być groźne. Na ogół ataki psów były zgłaszane przez osoby, które miały do czynienia z pit bullami. Niektóre ataki psów potrafią być naprawdę ciężkie a nawet śmiertelne. W samym 2016 roku aż 41 osób zginęło w śmiertelnych atakach psów. 22 z tych ataków to udział pit bullów.

Warto jednak zwrócić uwagę iż w zdecydowanej większości przypadków atakujące pit bulle to psy szkolone do agresji przez człowieka.

Pit Bulle

Ze względu na bardzo złą reputację pit bulli, niektóre miasta zabroniły na podstawie lokalnych przepisów ich posiadania.

W momencie kiedy pit bulle w społeczeństwie uważane są za agresywne zwierzęta, sami specjaliści od zwierząt mówią o tym, że bez uczenia agresji przez człowieka są to psy w pełni bezpieczne i przyjazne środowisku.

Niestety historia Diggy’ego nie jest tak prosta, jakby się mogło wydawać.

Konsekwencje prawne

Wpis Dana okazał się tak popularny iż zwrócił uwagę samych policjantów.

Policjanci nie pojawili się więc w dobrych intencjach wobec Dana przy jego posiadłości.

Policja w szybki sposób zakomunikowała że przepisy Waterford Township nie pozwalają na posiadanie pit bullów ani ich mieszanek.

Dan został poinformowany iż musi oddać psa do schroniska lub będzie musiał liczyć się z konsekwencjami prawnymi.

Diggy to dobry chłopak

Dan od razu stwierdził że cała sytuacja to jeden wielki absurd. Diggy był przecież bardzo dobrze usposobionym psem z którym nie było problemów. Sami oficerowie widzieli że pies nie jest zagrożeniem.

„Kiedy podeszli do bramy, żeby go zobaczyć, polizał ich twarz, był bardzo uprzejmy” – powiedział Dan WWJ, swojej lokalnej stacji radiowej. „Powiedzieli, że są miłośnikami zwierząt i faktycznie według nich Diggy wydaje się w porządku. Zrobili mu także kilka zdjęć.”

Zakaz wstępu dla psów … w mieście!

Dan pierw myślał, że spełnił swoje marzenia. Kupił własny dom, zaadoptował psa dając jemu także własną przestrzeń. Wszystko szło dobrze, do momentu aż miało poinformowało go, że ta rasa nie może przebywać na terenie miasta. Również na posesji Dana, która jest jego własną.

Dla Dana był to wielki cios w serce ale także sprawa bardzo frustrująca i w jego oczach niesprawiedliwa.

Co wiec Dan mógł zrobić aby utrzymać swojego psiego przyjaciela i uchronić go przed powrotem do schroniska?

Niewłaściwa rasa!

Diggy to nie tylko dobry pies, ale jak się okazało także nie pitbull!

Kiedy Dan zabrał Diggy’ego ze schroniska, dokumenty adopcyjne mówiły o tym, że jest to „buldog amerykański” a nie pitbull. Właściciele Diggy’ego byli przekonani że po pokazaniu dokumentów policji wszystko się wyjaśni, ale tak nie było. Reakcja policji na dokumenty jest wstrząsająca!

„Dla mnie wygląda jak pitbull”

Pomimo tego że Dan miał rację co do swojego psa, policjanci pozostawali nieugięci.

Według nich Diggy był po prostu pitbullem, chociaż dokumenty mówiły co innego.

Porucznik Todd Hasselbach z lokalnego posterunku policji powiedział: „Dla mnie wygląda na pitbulla”.

Dan dostał ultimatum na trzy dni w których musi oddać Diggiego do schroniska.

Czy to legalne?

Nie było w pełni jasne czy policja może zgłosić Digg’yego jako rasę, którą nie był w rzeczywistości. Jak można się domyślać nacisk ze strony lokalnej społeczności był bardzo duży i policja nie chciała się pod nim ugiąć w swoim stwierdzeniu.

Czy jednak lokalna społeczność mogła przekreślić miłość jego właściciela do swojego psa?

Litera prawa

Chociaż wpis Dana faktycznie przyniósł więcej złego, także pomógł zbliżyć społeczność do tego, aby potępiła działania policji w odniesieniu do Diggy’ego.

Miłośnicy zwierząt, grupy zajmujące się prawami zwierząt i zaniepokojeni użytkownicy mediów społecznościowych skontaktowali się z działem, próbując przekonać ich do zmiany zdania.

Szef Departamentu Policji, Scott Underwood, wystosował oświadczenie:

„Z naszego punktu widzenia sprawa jest prosta. Respektujemy literę prawa, na mocy którego działamy na co dzień”.

Uwięzienie

Dan miał przed sobą problem. Mógł zapłacić grzywnę na kwotę 500 dolarów i ryzykować także pozbawieniem wolności, albo zrezygnować ze swojego przyjaciela.

Pomimo wielkiej miłości do psa, siedzenie w więzieniu nie pomogłoby ani jego podopiecznemu, ani samemu właścicielowi.

Na szczęście cała nadzieja nie została stracona. Rosnąca ilość obserwujących Dana w Internecie nie zamierzała siedzieć bezczynnie. Diggy nie zrobił nic złego i społeczność internetowa postanowiła mu pomóc!

Dzień Diggy’ego w sądzie

Tysiące ludzi z całego świata poznało historię Diggy’ego i trzymali za niego kciuki mocno się martwiąc.

Przyjaciele i sympatycy rozpoczęli petycję online z nadzieją, że pomogą Danowi utrzymać Diggy przy sobie.

W międzyczasie Dan przyglądał się dostępnym dla niego opcjom prawnym i przygotowywał się do rozprawy sądowej, mającej na celu utrzymanie przyjaciela przy sobie.

Zmiana prawa

Zorganizowana petycja miała nie tylko pomóc Danowi i jego psiemu przyjacielowi, ale także zmienić prawo na korzystniejsze.

Składający petycję chcieli wycofać prawo miejskie zakazujące pit bullów. Sprawa miała nie tylko pomóc Danowi, ale także i innym osobom, które w przyszłości mogą znaleźć się w takiej samej sytuacji. Nie ma powodów do tego, aby dyskryminować niewinną rasę, która cierpi przez ludzi.

To nie jest Pitbull

Ponieważ Diggy faktycznie nie był pitbullem to myślał, że w sądzie dojdzie do głosu i uzyska swoje prawa na nowo.

„Mój prawnik i ja zrobimy wszystko, co możliwe, aby zapewnić Diggy’emu pozostanie w domu z nami, jego rodziną” –  Dan wyjawił na jednym ze swoich portali społecznościowych.

Dodał także: „Dziękuję za wasze wsparcie, chłopaki. Nie poddaję się ”.

Sto tysięcy podpisów

Kiedy Dan przygotowywał się w sądzie, petycja internetowa rosła w siłę. Podpisało się pod nią już ponad sto tysięcy osób. Ludzie postanowili jednak jeszcze bardziej pomóc i w ratuszu spotkali się aby pomóc Danowi i jego psu.

Dan był przytłoczony ilością osób, które były przejęte losami jego psa. Był także mocno wdzięczny. Ale czy to wsparcie wystarczyło do tego, aby zatrzymać psa?

W trosce o psy ratownicze

Inspirowało mnie, że tylu ludzi spotyka się dla Dana i Diggy – nie tylko dlatego, że Dan jest kochającym właścicielem psa, ale także dlatego, że Diggy jest psem ratunkowym. Psy ratownicze to zwierzęta, które wiele przeszły i często mają problemy z adopcją – dlatego walka o prawo człowieka do zachowania psa ratunkowego jest ważną częścią aktywizmu na rzecz praw zwierząt.

Reżyserka Detroit Dog Rescue, Kristina Rinaldi, powiedziała: „Ludzie naprawdę zainwestowali swoje emocje w tę historię i to piękne, że tylu ludzi troszczy się o psy ratownicze”.

Psy ratownicze

Obecnie szacuje się, że 3,3 miliona psów w Stanach Zjednoczonych każdego roku odwiedza schroniska. Spośród nich adoptowanych jest 1,6 miliona, 670 000 zostaje poddanych eutanazji, a 620 000 zostaje zwróconych ich poprzednim właścicielom – więc przyjęcie psa ratunkowego naprawdę może być czynem ratującym życie.

Właściciele psów ratowniczych często zaświadczają, że te adoptowane psy są najlepszymi zwierzętami domowymi, okazując szczególne przywiązanie i miłość do swoich nowych właścicieli.

Sąd decyduje

Sytuacja w której znaleźli się Dan i Diggy, była dla nich stresująca. Dan miał nie tylko możliwość pożegnania się z nowym najlepszym przyjacielem, ale musiałby to zrobić z zupełnie nieuzasadnionych powodów!

Po dłuższych rozmowach z policją i sądem Dan w końcu otrzymał dobre wieści! Sędzia sądu postanowił oddalić sprawę, a Diggy zostanie z Danem!

Zwyciężył post na Facebooku

W momencie gdy Dan otrzymał dobrą wiadomość, wrócił na Facebooka aby poinformować o wygranej!

Dan postanowił w krótki sposób zakomunikować: „Możemy zatrzymać naszego chłopca!”.

Wygrana w sądzie nie była tylko osobista. Na podstawie tej wygranej zaktualizowano bowiem prawo miejskie w sprawie pit bullów.

Dan postanowił także zabrać psa do eksperta, który raz na zawsze miał potwierdzić jego rasę.

Wpływowy

Dan dziś może mówić o szczęśliwym zakończeniu. Nie tylko był w stanie pomóc swojemu przyjacielowi, ale dziś ma także rzeszę fanów za sobą. Z prawie 10 tysięcy polubieni na swojej stronie ma aktualnie 14 tysięcy obserwujących na Instagramie i ponad tysiąc subskrybentów na Twitterze. Kiedy Dan pisze, ludzie są zadowoleni.

Bardzo możliwe że gdyby nie jego popularność, to historia Diggy’ego przeszłaby obok ludzi obojętnie. Na całe szczęście śledzenie Dana pomogło pomóc także i psiakowi.

Muzyk

Kim jest więc nasz popularny Dan?

To bardzo proste: Dan to obiecujący muzyk. Jeździ na regularne trasy koncertowe po swoim kraju i jest znany z dużej charyzmy na scenie.

Rosnąca popularność jest przyczyną wielkiej rzeszy fanów. Tym razem także i wielbicieli psów, których ma za sobą także.

Dziś Dan jest nie tylko muzykiem, ale także i właścicielem psa, którego zdjęcia cały czas publikuje na swoim koncie społecznościowym.

Wydanie singla

Kariera Dana zaczęła się nie tak dawno temu. W 2016 roku nagrał singiel „We Like to Have Fun”, który przyjął się naprawdę dobrze, natomiast jego koncerty w Detroit i okolicach świetnie się sprzedają.

Opublikował także kilka filmów ze swoich koncertów na Youtube, które można znaleźć do dzisiaj.

Wygląda na to, że Dan jest szczęśliwy po odzyskaniu Diggy’ego!

Pies na topie!

Co ciekawe Dan nie jest jedynym celebrytą internetowym. Diggy także stał się gwiazdą sieci. Wiele osób obserwuje Dana, aby oglądać Diggiego!

Nie ma jednak czemu się dziwić. Popatrzcie na psa i będziecie wiedzieli dlaczego jest taki kochany!

Wszystko dobre, co się dobrze kończy

Na dzień dzisiejszy Dan i Diggy żyją razem w pełni szczęśliwie.

Na swoich zdjęciach Diggy jest zawsze szczęśliwy, zdrowy i zadbany. Natomiast Dan wydaje się kochać swojego psiego przyjaciela.

Dan i Diggy to świadectwo tego, że adopcja psa to coś wspaniałego. Pomoc może być nie tylko dla psa, ale także dla całego społeczeństwa, które cierpi na złym lokalnym prawie.

Dan i Diggy! Życzymy Wam wszystkiego najlepszego!

What's your reaction?